«  Księga Estery - przekład żydowski [1936]Pieśń nad Pieśniami - J.Ihnatowicz [1973]  »

Genesis - Cz. Jakubiec

Stary Test. 1Moj2Moj3Moj4Moj5MojJozSędRut1Sam2Sam1Krl2Krl1Krn2KrnEzdNehEstHioPsaPrzKohPnPIzaJerLamEzeDanOzeJoeAmAbdJonMicNahHabSofAggZacMal
Nowy Test. MatMarŁukJanDzARzym1Kor2KorGalEfeFlpKol1Tes2Tes1Tym2TymTytFlmHebJak1Pio2Pio1Jan2Jan3JanJudApok
Inne 1Mach2MachMdrSyrTobJdtBar  

Okładka Genesis z 1957r

Główne wydanie 1957

Genesis. Księga Rodzaju / [z hebr.] przełozył i objaśnił Czesław Jakubiec. Warszawa : Wydawnictwo ss. Loretanek-Benedyktynek, 1957. 344 s. [GAL]

Tłumaczenie

ks. Czesław Jakubiec

Fragment przekładu

Genesis 19:1-13 [1] Dwaj ci wysłannicy (Jahwy) przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie tego miasta. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł im naprzeciw i kłaniając się nisko [2] rzekł: "Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi i rano pójdziecie w dalszą drogę". Ale oni mu rzekli: "Nie, spędzimy noc na dworze". [3] Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, (poleciwszy) upiec chleba przaśnego. I posilili się. [4] Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, (zbiegłszy się) ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, [5] wywołali Lota i rzekli: "Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!" [6] Lot, który był wyszedł do nich, zaryglowawszy za sobą drzwi, [7] rzekł im: "Bracia moi, proszę was, nie... [całość] [1]

Porównania między tłumaczeniami

Porównanie tłumaczenia Cz. Jakubca z 1957 i Biblii Tysiąclecia wyd.2 z 1971 [Rodzaju 19:1-13]:

Powód porównania: Ksiądz Cz.Jakubiec najpierw opublikował własne tłumaczenie Księgi Rodzaju [1957], a potem figuruje jako tłumacz tej księgi w ramach Biblii Tysiąclecia. Czy to są dwa różne tłumaczenia?

[1 JAK] Dwaj ci wysłannicy (Jahwy) przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie tego miasta. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł im naprzeciw i kłaniając się nisko

[1 TYS] Ci dwaj aniołowie przybyli do Sodomy wieczorem, kiedy to Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich ujrzał, wyszedł naprzeciw nich i oddawszy im pokłon do ziemi

[2 JAK] rzekł: "Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi i rano pójdziecie w dalszą drogę". Ale oni mu rzekli: "Nie, spędzimy noc na dworze".

[2 TYS] rzekł: "Raczcie, panowie moi, zajść do domu sługi waszego na nocleg; obmyjcie sobie nogi, a rano pójdziecie w dalszą drogę". Ale oni mu rzekli: "Nie! Spędzimy noc na dworze".

[3 JAK] Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, (poleciwszy) upiec chleba przaśnego. I posilili się.

[3 TYS] Gdy on usilnie ich prosił, zgodzili się i weszli do jego domu. On zaś przygotował wieczerzę, poleciwszy upiec chleba przaśnego. I posilili się.

[4 JAK] Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, (zbiegłszy się) ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom,

[4 TYS] Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom,

[5 JAK] wywołali Lota i rzekli: "Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!"

[5 TYS] wywołali Lota i rzekli do niego: "Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!"

[6 JAK] Lot, który był wyszedł do nich, zaryglowawszy za sobą drzwi,

[6 TYS] Lot, który wyszedł do nich, do wejścia, zaryglowawszy za sobą drzwi,

[7 JAK] rzekł im: "Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się (tego) występku!

[7 TYS] rzekł im: "Bracia moi, proszę was, nie dopuszczajcie się tego występku!

[8 JAK] Mam dwie córki, które (jeszcze) nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpcie z nimi, jak wam się podoba, byleście tym ludziom nie czynili niczego (złego), bo przecież są oni pod moim dachem!"

[8 TYS] Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!"

[9 JAK] Ale oni krzyknęli: "Odejdź precz" mówili: "Sam jest tu przybyszem i śmie (nami) rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi!" I rzucili się gwałtowanie także na Lota jako na mężczyznę, (inni) zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.

[9 TYS] Ale oni krzyknęli: "Odejdź precz!" I mówili: "Sam jest tu przybyszem i śmie nami rządzić! Jeszcze gorzej z tobą możemy postąpić niż z nimi!" I rzucili się gwałtownie na tego męża, na Lota, inni zaś przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.

[10 JAK] Wtedy (dwaj) ci mężowie, wysunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do (wnętrza) domu i drzwi zaryglowali;

[10 TYS] Wtedy ci dwaj mężowie, wysunąwszy ręce, przyciągnęli Lota ku sobie do wnętrza domu i zaryglowali drzwi.

[11 JAK] tych zaś mężczyzn, którzy tłoczyli się u drzwi domu, młodych i starych, porazili ślepotą; toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście (do domu).

[11 TYS] Tych zaś mężczyzn u drzwi domu, młodych i starych, porazili ślepotą. Toteż na próżno usiłowali oni odnaleźć wejście.

[12 JAK] A potem ci (dwaj) mężowie rzekli do Lota: "Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd.

[12 TYS] A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: "Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd.

[13 JAK] Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ skarga na jego (mieszkańców) wzmogła się wielce przed obliczem Jahwe; dlatego Jahwe posłał nas, abyśmy je zniszczyli.

[13 TYS] Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ wołanie przeciw niemu do Jahwe tak się wzmogło, że Jahwe posłał nas, aby je zniszczyć".

Podsumowanie porównania: Zbieżność obydwu tekstów jest bardzo duża.

Kalendarium przekładu

1957Genesis. Księga Rodzaju / [z hebr.] przełozył i objaśnił Czesław Jakubiec. Warszawa : Wydawnictwo ss. Loretanek-Benedyktynek, 1957. 344 s. [GAL]

Przypisy

  • 1. ⇧ Źródło własne - spisane z wydania.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: