Maria Kossowska - Współczesne polskie przekłady Pisma Świętego Nowego Testamentu (Uwagi o strukturze językowej)

CZĘŚĆ DRUGA: Z METOD PRACY NAD JĘZYKOWYM WYRAZEM
PISMA ŚWIĘTEGO NOWEGO TESTAMENTU


ROZDZIAŁ CZWARTY

WYRAZ W STRUKTURZE SKŁADNIOWEJ

1. Szyk wyrazów

Dokładne rozpisanie na kartki i ustawienie obok siebie różnych wersji polskich tego samego tekstu pozwala w pewnym sensie dostrzec metody posługiwania się słowem. Ze stosowanych metod pracy wynikają pewne jej właściwości, odciskające swoje piętno na wyrazie językowym przekładu.

Wyraźnie, w każdym wierszu łatwo dostrzegalną i konsekwentnie stosowaną metodę posługiwania się słowem w ciągu całej pracy, dostrzegłam tylko na przekładzie ks. Dąbrowskiego. Toteż i obecnie temu przekładowi poświęcę trochę więcej uwag po prostu dlatego, że dostarcza więcej materiału. Inne przekłady uwzględniam o tyle, o ile to jest konieczne dla celów porównawczych, dla lepszego oświetlenia zagadnienia.

Na początku dokonanych obliczeń ilościowych ukazał się fakt trochę zaskakujący. Przekład mający opinię przekładu opartego na tradycji wykazał tylko 20 wierszy tekstu zredagowanych identycznie z redakcją Wujka.

Skąd w takim razie bierze się to silne złudzenie, że z dzieła przemawia do nas język przeszłości i że bez żadnych przeszkód rozumiemy go?

Cząstkową odpowiedź na to pytanie daje obejrzenie wyrazu ustawionego w wypowiedzeniu. Z tego oglądu wynika następujące spostrzeżenie:

Przekład ks. prof. Dąbrowskiego usiłuje wyraźnie każdy werset przekładanego tekstu oddać przy pomocy tych samych wyrazów ułożonych możliwie w tym samym porządku, jak to zrobił przed wiekami Wujek. Ażeby jednak treść w ten sposób podaną uczynić dla nas w pełni czytelną, zrozumiałą i żywą, trzeba właściwie uwspółcześniać każde zdanie. Tu dopiero ukazują się możliwości twórcy. Ks. Dąbrowski rozporządza bogactwem środków pozornie nic nie znaczących. A jednak środki te stosowane konsekwentnie, oględnie co do ilości (żaden z nich nie uderza, trzeba szukać), ostrożnie i z namysłem w wyborze – odpowiednio do przydatności sytuacyjnej, wprowadzają życie w to, co już pozornie obumarło. Cóż to za środki?

Pomijam oczywiście wszystkie już omawiane. Jednym ze środków najbardziej niewinnych jest wymienianie przestarzałych lub źle dziś w danej sytuacji funkcjonujących spójników.

Mt 5,17:

Wuj. Nie mniemajcie, abym przyszedł rozwięzować zakon abo proroki: nie przyszedłem rozwięzować, ale wypełnić.

Dąb. Nie mniemajcie, żem przyszedł rozwiązywać Zakon i Proroków, nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić.

W całym wypowiedzeniu nie wymieniono ani jednego samodzielnego wyrazu, nie ruszono także szyku wyrazów. Wymieniono spójnik aby- związany z cząstką czasownikową -m. Spójnik aby nie należy do przestarzałych, ale łączy dziś człony złożenia zespolone wewnętrznie na podstawie celowościowej. A tu podstawa zespolenia wyraźnie dopełnieniowa: „nie mniemajcie (czego?) abym przyszedł”. Zewnętrznym wyrazem dla tej podstawy jest dziś najczęściej spójnik że. Ks. Dąbrowski ten właśnie spójnik podstawia, a ponieważ z poprzednikiem zrosła się także ruchoma cząstka czasownika -m, pozostawił ją przy nowym spójniku: „Nie mniemajcie (czego?) żem przyszedł (...)”.

Drugi spójnik abo, dziś już przestarzały, zastąpiono niewspółczesnym albo, lecz inaczej zupełnie funkcjonującym spójnikiem i. O tym podstawieniu nie mogę się wypowiadać. Ale wydaje mi się, że tu pojęcia Zakonu i Proroków składają się na globalne ujęcie całego Starego Testamentu, że w wypowiedzeniu nie chodzi o stosunek albo ... albo, więc spójnik i jest chyba na miejscu. Zresztą podstawiał specjalista.

Jak widać, w starej redakcji raziły ucho pewne drobiazgi wyrazowe. Usunięto je, całość uzyskała wygląd współczesny, jasny i zrozumiały, nie pozbawiony przecież wdzięku przeszłości.

Przekłady nowoczesne, zachowując ten sam tok składniowy, dokonują podstawień wyrazowych:

Mniemać: myśleć (Grg.): sądzić (Szcz., Kow., Witw.)

Rozwiązywać: unieważnić (Grg.): znieść i znosić (Szcz., Kow., Witw.)

Wypełnić: uzupełnić (Szcz., Grg., Kow.).

Najczęstszej wymianie ulega przestarzały spójnik , dawno zastąpiony w literackiej polszczyźnie przez spójnik że. Mt. 6,18:

Wuj. abyś się nie okazał ludziompościsz, ale ojcu twojemu, który jest w skrytości, a ociec twój, który widzi w skrytości, odda tobie.

Dąb. abyś nie okazał ludziom, że pościsz, ale Ojcu twojemu, który jest w skrytości. A Ojciec twój, który widzi w skrytości, odda tobie.

I znowu ani jeden z wyrazów o konkretnej treści znaczeniowej nie został wymieniony, ani jeden ze stosunków syntaktycznych, nie wyraził się inaczej. Wymiana spójnika na że i elipsa zaimka się to wszystko, co zmieniono w tym wypowiedzeniu, a przecież jakaś kropla współczesności przeniknęła je. Czuje się w nim dzień dzisiejszy związany z odległym „wczoraj”.

(Ponadto wymiana spójnika na że przyczynia się nie tylko do uwspółcześnienia wypowiedzi, znosi rym dwóch po sobie następujących wyrazów iż: pościsz, co przyczynia się do lepszej eufonii wyrazu.)

W tym samym wierszu przekłady współczesne dokonują zmian w toku składniowym, szyku wyrazów, w słownictwie.

Do środków uwspółcześniających wyraz językowy, środków prawie niedostrzegalnych, a jednak wyraźnie czynnych, należy elipsa jakiegoś mało znaczącego wyrazu, np. Mt. 5,25:

Wuj. Zgódź się z przeciwnikiem twoim rychło, pókiś jest z nim w drodze.

Dąb. Zgódź się z przeciwnikiem twoim rychło, pókiś z nim w drodze.

Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, a przecież coś zabrzmiało inaczej. Zmiana jest. Usunięto łącznik z orzeczenia złożonego jest. Orzeczenie złożone w czasie teraźniejszym nie zawsze wymaga łącznika. A zresztą jest tu forma osobowa czasownika: to -ś związane z przysłówkiem póki-ś. – I tylko tyle. Wystarczy. – Na skutek elipsy łącznika jest uzyskał tłumacz lepszą składnię, bardziej zwartą, spotęgował siłę wyrazu zdania. Jego funkcja w kontekście to mocny nakaz. Obecnie nakaz został wzmocniony.

Zestawmy to z innymi przekładami.

Szcz. Pogódź się z oskarżycielem swym prędko, dopóki ż nim idziesz drogą.

Grg. Pogódź się zawczasu ze swoim przeciwnikiem, dopóki jeszcze jesteś w drodze.

Kow. Staraj się dojść do porozumienia ze swym przeciwnikiem nie zwlekając, póki jeszcze idziesz z nim drogą.

Wtw. Życzliwie się odnoś do swojego przeciwnika – prędko – jak długo z nim jesteś w drodze.

Z zestawienia widać wyraźnie, jak nakaz traci stopniowo na sile, jak osłabia się tempo słowa, jak wszystko się „rozchodzi po kościach”.

W przekładach pozostałych najlepiej część tego wiersza tłumaczy ks. Szczepański. Tu nakaz jeszcze jest w wyrazie nakazem. Przekład zostawia pierwszą część złożenia w tym samym szyku wyrazów. A to ważne. Zamyka ją bowiem przysłówek rychło (Wuj., Dąb.) – u ks. Szczepańskiego prędko – na który pada akcent podmiotu psychicznego w zdaniu. Ten ważny tu akcent, nie pokrywający się z akcentem podmiotu gramatycznego, umieszczony na ostatnim składniku zdania, zamykający część złożenia w tym uszeregowaniu – nie zagubi się. Zagubiły go jednak wszystkie pozostałe przekłady przemieszczając go bez żadnej wyraźnej potrzeby. A zagubić go bez naruszenia wagi treści wypowiedzeniowej nie można, jest on bowiem istotnym elementem brzmieniowo-znaczeniowym organizującym wypowiedzenie. Zrozumieli to i utrwalili w wyrazie tylko ks. Wujek, Szczepański i Dąbrowski. Poza tym, wydaje mi się, że lepiej brzmi w nakazie czasownik zgódź się, aniżeli pogódź się, bo krótszy, a nakaz przecież im krótszy tym wyrazistszy. Ten sam zarzut można postawić tłumaczowi z powodu całej drugiej części złożenia. Zanadto rozciągnął ją ks. Szczepański, a przecież ona ma swą treścią wzmocnić, bliżej określić treść przysłówka rychło, zawiera bowiem dokładniejsze określenie owego rychło, nie może się sama wlec.

Wydaje mi się, że wyraz, jaki temu wypowiedzeniu nadał ks. Dąbrowski, doskonale ulepsza bardzo dobry wyraz Wujkowy i tak by może należało zostawić. W ogóle zastawić na przyszłość. Nie psuć. W tym ujęciu całe wypowiedzenie liczy tylko 11 wyrazów, wszystkie krótkie, dobitne, doskonale uszeregowane; trudno o lepszy wyraz.

I tak na każdym kroku, niemal w każdym wypowiedzeniu, dokonuje ks. Dąbrowski trudu odnowy języka staropolskiego. Dyskretnie, prawie nieuchwytnie, a przecież wyraźnie. Tu spójnik, tam elipsa nic pozornie nie znacząca, ówdzie partykuła czy jakiś dodatkowy składnik wartościujący itd. itp. – A zawsze taki prawie niedostrzegalny drobiazg w zupełnie dostrzegalny sposób dynamizuje akcję ukazaną w wierszu lub ich zespole, uwypukla treść obrazu, wzmacnia wyraz woli, uwydatnia wartości estetyczne wyrazu, szczególnie rytmiczne, potęguje moc oddziaływania słowa przyjmowanego przez odbiorcę.

I słusznie wydaje się odbiorcy dzieła, że słyszy w nim język staropolski, w tym wypadku język Wujka, ale unowocześniony.

2. Zmiana szyku wyrazów

Zdarza się, że w trudzie odnawiania wyrazu dzieła nie można zachować wszystkich jego elementów na miejscach raz im wyznaczonych. Czasami trzeba dokonać przemieszczeń, czyli tego, co się nazywa inwersją składników lub całych wypowiedzeń.

Ks. prof. Dąbrowski stosuje także i tę metodę, ale według przyjętej metody ogólnej: dyskretnie, prawie niedostrzegalnie, tam gdzie konieczność wymaga zrobienia tego kroku. W związku z tą zasadą ks. Dąbrowski, bardzo rzadko przemieszcza całe człony składniowe, zazwyczaj są to przesunięcia nieznaczne, dokonywane najczęściej w obrębie dwóch składników, ale zawsze wpływające na lepszą czytelność tekstu.

Najczęściej spotykanym przypadkiem jest przemieszczanie dopełnienia objętego czynnością wyznaczoną przez czasownik orzeczenia. Składnia nasza ze względu na budowę języka (język fleksyjny) pozostawia każdemu użytkownikowi dużą swobodę w szeregowaniu wyrazów wypowiedzenia. Nie jest to jednak swoboda nieograniczona. Są pewne zwyczaje składniowe, których wszyscy przestrzegamy. Do nich także należy umieszczanie wymienionego dopełnienia po czasowniku, np. czytać książkę, pisać list, ale nie książkę czytać, list pisać. Taki szyk, jeżeli się zdarzy, musi mieć dobrą motywację. Szyk przyjęty (dopełnienie po czasowniku) ustabilizował się w naszym języku od wieków. Wujek przestrzega tego zwyczaju, np. Mt. 5,10:

Wuj. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości (...).

Ten sam szyk wyrazów zachowuje ks. Szczepański. Natomiast ks. Dąbrowski tłumaczy: „Błogosławieni, którzy prześladowanie cierpią dla sprawiedliwości (...)”.

Czy tę przestawkę uznać za lepszą i dlaczego? Analiza tekstu mówi, że wyraz prześladowanie pełni tu funkcję tak zwanego „podmiotu psychicznego”. Tak nazywamy wyraz, który chcemy w zdaniu specjalnie uwydatnić, dla którego w pewnym sensie budujemy całe wypowiedzenie, tak jak to robimy dla podmiotu gramatycznego.

W toku mówionym wyraz taki może mieć miejsce dowolne. Zawsze mamy w pogotowiu środki potrzebne do uwydatnienia go. W języku pisanym tych środków jesteśmy pozbawieni, trzeba szukać innego sposobu, mianowicie wybrać dla wyrazu taką pozycję w wypowiedzeniu, która by swoją niezwykłością umożliwiła odbiorcy szybkie spostrzeżenie. W tym wypadku pozycją potrzebną jest pozycja dopełnienia przed własnym czasownikiem. Cel został osiągnięty: wyraz wysunął się na czoło, przez czytającego musi być dostrzeżony.

Taki szyk wyrazów mamy w tym wierszu także u ks. Gryglewicza i ks. Kowalskiego.

Z tego samego powodu i w tym samym celu ulega przestawieniu dopełnienie przedmiotu pełniącego funkcję narzędzia, przy pomocy którego czynność jest wykonywana, np. Mt. 8,16:

Wuj. I wyrzucał duchy słowem.

Dąb. A on słowem wyrzucał duchy.

W tym wierszu tylko ks. Gryglewicz przestawia dopełnienie.

Tam, gdzie względy logiczno-syntaktyczne wymagają dopełnienia po czasowniku, nigdy w przekładzie ks. Dąbrowskiego nie będzie przestawienia składników. Nie będzie także, jeżeli dopełnienie wyraża się przy pomocy zaimka w formie skróconej, np. go, je. Nie będzie więc w tym przekładzie zdań w rodzaju: „i go wziął, i je zjadły” itp. Są to dla polskiego ucha zgrzyty przykre, a zdarzają się w przekładach XX wieku.

To samo, co dotyczy dopełnienia i możliwości lub nawet konieczności jego przestawiania w wypowiedzeniu, odnosi się do przydawki przymiotnej. Ma ona zazwyczaj miejsce przed określanym rzeczownikiem. Chęć przesunięcia uwagi z przedmiotu na jego właściwość, czasami konieczność przesunięcia uwagi, stają się powodem zmiany przyjętego szyku wyrazów.

Ks. Dąbrowski od czasu do czasu robi z tego użytek i przesuwa wyrazy z miejsc przydzielonych im jeszcze przez Wujka.

Zmiana szyku wyrazów dyktowana bywa także względami estetycznymi, np. Mt. 10,6:

Wuj. Oto ja was posyłam jako owce między wilki.

Dąb. oto ja posyłam was jako owce między wilki.

 

Mt. 9,6:

Wuj. A iżbyście wiedzieli, że moc ma Syn Człowieczy na ziemi odpuszczać grzechy (...).

Dąb. A żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi moc odpuszczania grzechów (...).

W obydwu przykładach rozdzielono wyrazem dłuższym następujące bezpośrednio po sobie wyrazy jednosylabowe.

W wyniku otrzymaliśmy w przekładzie: 1. tok mowy właściwy polskiemu tokowi, w którym nie ma zwyczaju gromadzenia obok siebie wyrazów jednosylabowych, 2. mocniejszy wyraz dla samej treści wypowiedzenia, ponieważ po rozbiciu grup jednosylabowców każdy z nich zdobył własny akcent, co bez wątpienia podnosi siłę wyrazu całości, a czego nie można było przeprowadzić, kiedy wyrazy te stały obok siebie.

Znowu zabieg bardzo dyskretny, osiągnięcie wyraziste i cenne.

Jedynie przekład ks. Dąbrowskiego wykazuje wrażliwość na rytm prozy biblijnej, znaczoną systematycznym trudem podnoszenia tej właściwości wyrazu dzieła. Przykładów w tekście wiele, przejaskrawień brak. Podniesienie wartości rytmicznych wypowiedzenia osiąga tłumacz od czasu do czasu przez zmianę szyku wyrazów, czasami większych odcinków syntaktycznych, Mt. 10,8:

Wuj. Niemocne uzdrawiajcie, umarłe wskrzeszajcie, trędowate oczyszczajcie, czarty wyrzucajcie, darmoście wzięli, darmo dawajcie.

Sześć zdań bezspójnikowych, dwuskładnikowych wchodzi w to złożenie. Budowa zdań bardzo prosta: orzeczenie i określnik. W pierwszych czterech zdaniach określnikiem jest dopełnienie, w pozostałych dwóch – okolicznik. Szyk wyrazów wszędzie jednakowy: na pierwszym miejscu określnik, na drugim jego podstawa, w tym wypadku orzeczenie. Na skutek budowy złożenia otrzymujemy wypowiedzenie wyraźnie rytmiczne. Na skutek szyku wyrazów rytm jest bardzo monotonny. W przekładzie ks. Dąbrowskiego monotonię rytmu usuwa zmiana szyku wyrazów.

Dąb. Chorych uzdrawiajcie, zmarłych wskrzeszajcie, oczyszczajcie trędowatych, wyrzucajcie czarty. Darmoście wzięli, darmo dawajcie.

Przy pomocy bardzo oszczędnych środków rytm został zdynamizowany. Tak dzieje się zawsze w tym przekładzie. Zmiana szyku wyrazów stosowana jako środek uwspółcześniania tekstu staropolskiego stosowana jest tu tak samo oględnie, jak wszelkie inne środki służące temu celowi.

3. Wprowadzanie do wypowiedzenia nowego wyrazu

Przekłady uwspółcześniające tekst staropolski robią to przede wszystkim przez zamianę wyrazów zastanych w wypowiedzeniu wyrazami nowymi. Nowe wyrazy oceniane są jako przydatniejsze do spełniania obowiązków swoich poprzedników, inaczej nie byłyby zmieniane.

Tę metodę stosuje także i ks. Dąbrowski. Stosuje ją jednak wyraźnie inaczej, aniżeli to robią pozostali tłumacze. Ks. Dąbrowski mało kiedy podstawia wprost jakiś określony wyraz, byle tylko przydatny, za jakiś określony wyraz usuwany z tekstu. Ks. Dąbrowski zazwyczaj przebudowuje wyrazy stare i w ten sposób dostosowuje je do obowiązków, których już w dawnej strukturze pełnić z różnych względów nie mogą. Są to zazwyczaj wyrazy, które wchłonęły w swój stary kształt nową treść znaczeniową. Chcąc je przystosować do noszenia starej treści, należy je przebudować. To robi właśnie ks. Dąbrowski.

Najczęściej spotykanym rodzajem przebudowy – to zatrzymywanie rdzenia zastanego w wyrazie przeznaczonym do usunięcia. Tłumacz do pozostawionego rdzenia wyrazowego dodaje inne przed- i przyrostki, przez co uzyskuje nowy wyraz w pełni zrozumiały i przydatny do pełnienia wyznaczonej mu w wypowiedzeniu funkcji znaczeniowej. Oto przykłady.

 

Mt. 1,25:

Wuj. I nie uznał jej, aż porodziła syna (...).

Dąb. I nie poznał jej, (...).

Inni: I żył z nią w panieństwie (Szcz., Kow.), Ale nie zbliżył się do niej (Grg.), I nie obcował z nią (Witw.).

 

Mt. 2,16:

Wuj. Herod (...) pobił wszystkie dzieci (...).

Dąb. Herod (...) pozabijał wszystkie dzieci (...).

 

We wszystkich pozostałych przekładach podstawiono tu czasownik pomordować w formach osobowych i nie osobowych, czasownik pozabijać ma tylko przekład Wł. Witwickiego.

 

Mt. 4,21:

Wuj. (...) ujźrzał (...) Jakuba Zebedeuszowego i Jana (...) z Zebedeuszem, ojcem ich oprawując sieci (...).

Dąb. (...) jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali sieci.

Inni: porządkowali (...) sieci (Szcz.), (...) naprawiali sieci (Grg., Kow.), (...) naprawiali (...) ma w swoim przekładzie Wł. Witwicki.

 

Mt. 5,40:

Wuj. (...) który się chce z tobą prawem rozpierać.

Dąb. (...) który się chce z tobą prawować (...).

Tego samego czasownika używa Wł. Wtw. Inni: „wodzić po sądach” (Szcz.), „włóczyć po sądach” (Grg.), „procesować” (Kow.).

 

Mt. 6,16:

Wuj. (...) nie bądźcie jako obłudnicy (...) Albowiem twarzy swoje niszczą (...).

Dąb. Twarze bowiem swoje wyniszczają (...).

 

Czasownik wyniszczają ma w swoim przekładzie ks. Kowalski. Inni: „szpecą oblicza” (Szcz.), „przybierają wyraz twarzy jakby byli przygnębieni” (Grg.), „nadają swoim twarzom marny wygląd” (Wtw.).

 

Mt. 7,11:

Wuj. (...) umiecie datki dobre dawać synom waszym (...).

Dąb. (...) umiecie dawać dobre dary (...).

Inni: „dobre dary” (Szcz., Kow.), „dobre rzeczy” (Grg.), „dobre podarunki” (Wtw.)

 

Mt. 8,3:

Wuj. I ściągnąwszy Jezus rękę, dotknął się go.

Dąb. I wyciągnąwszy Jezus rękę dotknął się go.

We wszystkich przekładach czasownik wyciągnąć w różnych formach.

 

Mt. 11,1:

Wuj. (...) przestał rozkazować (...).

Dąb. (...) skończył dawać wskazania (...).

Inni: wskazania (Kow.), polecenia (Szcz., Grg., Wtw.).

 

Mt. 11,28:

Wuj. Pódźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni (...).

Dąb. (...) pracujecie i uginacie się pod ciężarem (...).

Inni: „i obciążeni jesteście” (Szcz., Grg.), „uginacie się pod ciężarem” (Kow.), „i ciężary dźwigacie” (Wtw.).

 

Mt. 12,14:

Wuj. (...) czynili radę przeciw niemu (...).

Dąb. (...) naradzali się przeciw Niemu (...).

Inni: „zebrali się na naradę” (Szcz., Grg.), „naradzali się” (Kow.).

 

Jak widać, we wszystkich przytoczonych przykładach nowe wyrazy – to bliscy krewni wyrazu usuniętego; wszystkie pochodzą z tego samego rdzenia, należą do tej samej rodziny wyrazowej.

Powyższe przykłady wskazują, w jakim trudzie wykuwa się nowe słowo na zastąpienie już przestarzałego i niezrozumiałego. Trud podstawiania nowych wyrazów przez przebudowę już zastanych jest właściwy całemu przekładowi ks. Dąbrowskiego. W rozdziałach pod tym kątem przejrzanych, nowych wyrazów pochodzących z tego samego rdzenia jest około 70 (na ogólną ilość 395 wierszy tekstu).

Czy ten trud się opłaca, mówią za siebie przykłady. Wśród wartości wniesionych do słownictwa Nowego Testamentu tą metodą jego uwspółcześniania zasługują na uwagę wartości estetyczne słowa potęgowane w ten sposób. Ma to wielkie znaczenie dla tekstu, bo potęguje siłę słowa, moc jego oddziaływania. Wystarczy wymienić choćby cytowany wiersz Mt. 11,28 lub modlitwę Apostołów słowami Psalmu II, Dz. Ap. 4,25:

Wuj. Czemu się narody wzburzyły, a ludzie (Wulg. populi) próżne rzeczy rozmyślali?

Szcz. Czemu się burzą narody, a ludy myślą próżności?

Dąb. Czemu wzburzyły się narody, a ludy próżne knują zamysły?

Grg. Czemu się burzą narody, a ludy knują rzeczy próżne?

Kow. Czemu się burzą narody, i czemu ludy myślą o próżnych rzeczach?

Czy trzeba pytać, w czyim przekładzie treść oddana najwierniej, najzrozumialej i najdostojniej?

 

Trud borykania się z wyrazem i naginania go do zamierzonego wyglądu przekładu (przy zachowaniu wszystkich, wymagań stawianych przekładowi Pisma Św. przez św. Hieronima) zaznacza się w pracy ks. Dąbrowskiego jeszcze inaczej. Czasami zdarza się, że rdzenia zachować nie można, a wyraz trzeba wymienić. Należy go zastąpić bliskoznacznym, ale należącym do zupełnie innej rodziny wyrazowej. Cóż wtedy robi tłumacz? O ile to tylko możliwe, upodabnia przybysza strukturalnie do wyrazu będącego w tekście Wujka, upodabnia przez dodanie do obcego rdzenia tego samego przed- lub przyrostka wyrazowego, jaki istniał w tekście podstawowym, np. Mt. 2,13 – Wuj. od-jachali, Dąb. od-dalili się; Mt. 3,12 – Wuj. bojow-isko, Dąb. klep-isko; Mt. 6,4 – Wuj. Od-da, Dąb. od-płaci; Mt. 7,14 – Wuj. do-puść; Dąb. do-zwól; Mt. 7,6 – Wuj. roz-targali (wieprze), Dąb. roz-szarpały; Mt. 9,16 – Wuj. w-prawuje, Dąb. w-szywa; Mt. 9,25 – Wuj. wy-gnano (tłum), Dąb. wy-rzucono; Mt. 9,34 – Wuj. wy-gania (czarty), Dąb. wy-pędza; Mt. 11,14 – Wuj. przy-jąć; Dąb. przy-znać; Mt. 12,25 -Wuj. roz-dzielone (królestwo); Dąb. roz-dzierane; Mt. 12,35 – Wuj. wy-nosi (ze skarbca), Dąb. wy-dobywa.

Ten sposób morfologicznego upodabniania wyrazów ma swoje cele. Jak widać upodobnienie obejmuje głównie początek wyrazu. To nie przypadek. Słuchacz percypuje zwykle początek wyrazu z większą uwagą aniżeli jego dalszy bieg. Często z początkowej części wyrazu domyśla się jego dalszego ciągu i raduje się, kiedy to się sprawdza. – Początkowa cząstka wyrazu nowego upodobniona morfologicznie do początkowej cząstki wyrazu poprzedniego spełnia swoją funkcję: nowe podobne do dawnego. Odczuwanie podobieństwa między tym, co było, a tym, co jest, potęguje się.

Tego rodzaju przykładów jest oczywiście znacznie mniej, bo możliwości tego rodzaju także są w tekście bardzo ograniczone. W przejrzanych rozdziałach ilość upodobnionych w ten sposób wyrazów wynosi około 25. Wyzyskano pod tym względem każdą, choćby najmniejszą okazję. To świadoma, mrówcza praca. Tej metody nie stosuje się w żadnym przekładzie. Ale wyrazy w ten sposób przygotowane przyjmują się. Można wiele ich spotkać w tych samych wierszach, w tej samej funkcji w przekładzie ks. Kowalskiego.

 

Jeżeli jednak nie można ani zachować dawnego rdzenia w wyrazie nowym, ani upodobnić go morfologicznie do usuwanego poprzednika, stosuje ks. Dąbrowski jeszcze jeden chwyt morfologiczny. Wypływa on konsekwentnie z widocznego założenia pracy, związać jak najbardziej językowy wyraz swego dzieła z wyrazem dawnym, tradycyjnym, do którego pokolenia przywykają od dzieciństwa, ale przepoić go, odświeżyć elementami językowymi współczesnymi, by dzieło samo jak najmocniej związać ze współczesnym odbiorcą, uprzystępnić mu je w wyrazie, zbliżyć do niego.

Tym jeszcze jednym chwytem morfologicznym – to upodobnienie nowego wyrazu pod względem formy gramatycznej do wyrazu usuwanego. Przykłady:

 

Mt. 4,21:

Wuj. A postąpiwszy stamtąd, uźrzał (...)

Dąb. A odszedłszy stamtąd (...)

Szcz. Idąc dalej (...)

Grg. Idąc stamtąd (...)

Kow. Nieco dalej ujrzał (...)

 

Mt. 4,22:

Wuj. (...) opuściwszy sieci i ojca szli (...)

Dąb. (...) pozostawiwszy sieci i ojca (...)

Szcz. (...) porzucili sieci i ojca (...)

Grg. (...) pozostawiając łódkę i ojca.

Kow. (...) opuścili swą łódź i ojca (...)

 

Mt. 4,23:

Wuj. (...) i przepowiadając Ewanielią królestwa (...)

Dąb. (...) i głosząc Ewangelię Królestwa (...)

Szcz. (...) głosił też Ewangelię królestwa (...)

Grg. (...) głosił dobrą nowinę o Królestwie (...)

Kow. (...) głosił dobrą nowinę o królestwie (...)

 

Mt. 7,24:

Wuj. Wszelki (...) będzie przypodobany mężowi mądremu (...)

Dąb. Każdy (...) będzie przyrównany mężowi mądremu (...)

Szcz. Każdy (...) podobny jest do (...)

Grg. Każdy (...) jest podobny do (...)

Kow. Każdy (...) podobny jest do (...)

 

Mt. 7,25:

Wuj. (...) bo był na opoce ugruntowany.

Dąb. (...) bo na opoce zbudowany był.

Szcz. (...) bo podwaliny jego były na opoce.

Grg. Zbudowano go bowiem na skale.

Kow. (...) bo zbudowany jest na opoce.

Wtw. (...) bo miał fundamenty na skale.

 

Tego rodzaju przykładów można spotkać po kilka w rozdziale. W dwunastu analizowanych rozdziałach naliczyłam ich kilkadziesiąt. Gdzie tylko zachodzi potrzeba wprowadzenia nowego wyrazu, a gdzie już wszystkie stosowane w tym celu metody zawodzą, jeżeli jeszcze pozostała możliwość nadania mu formy gramatycznej wyrazu usuwanego, możliwość ta jest zawsze wyzyskana. Funkcje tych upodobnień omówiono już tutaj.

Przytoczone przykłady i ich rodzaje wyraźnie wskazują, że wyraz w wypowiedzeniu przedstawia dla ks. Dąbrowskiego dużą wartość. Toteż z wartością ową Ksiądz Profesor liczy się. Nowego wyrazu nigdy nie wprowadzi do wypowiedzenia przypadkowo, na skutek jakiegoś chwilowego upodobania; panuje tu przemyślana metoda pracy, dostosowana i podporządkowana jej celowi naczelnemu. To samo widoczne w przestawianiu szyku wyrazów.

O wartości metod tej pracy mówi w pewnym stopniu fakt, że najbliższy po nim przekład ks. Kowalskiego, chociaż w wyrazie językowym zupełnie odrębny, korzysta często ze zdobyczy ks. Dąbrowskiego.




Artykuł pochodzi z "Podręcznej Encyklopedii Biblijnej", t. 2, M - Z / pod red. E. Dąbrowskiego. Poznań : Księgarnia św. Wojciecha, [1960], s. 741-825.
Publikacja za zgodą Wydawnictwa św. Wojciech [zgoda z dnia 10 kwietnia 2015 r.]
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: 
 


Nadesłane komentarze

  • ~Michał Rajewski8 mies. temu [10 grudnia, g.18:17]
  • Za dużo tu rozważań o znaczeniu wyrazów zaś wogole nie ma mowy o krytyce tekstu! [Odpowiedz]