«  Genesis - Cz. Jakubiec [1957]Pieśń nad Pieśniami - J.Ihnatowicz [1973]  »

Salomona Pieśń nad Pieśniami - z Lutra

Stary Test. 1Moj2Moj3Moj4Moj5MojJozSędRut1Sam2Sam1Krl2Krl1Krn2KrnEzdNehEstHioPsaPrzKohPnPIzaJerLamEzeDanOzeJoeAmAbdJonMicNahHabSofAggZacMal
Nowy Test. MatMarŁukJanDzARzym1Kor2KorGalEfeFlpKol1Tes2Tes1Tym2TymTytFlmHebJak1Pio2Pio1Jan2Jan3JanJudApok
Inne 1Mach2MachMdrSyrTobJdtBar  

Wstęp do przekładu

Treść przekł. s. 2

Treść przekł. s. 3

Treść przekł. s. 4

Treść przekł. s. 5

Główne wydanie 1969

Salomona Pieśń nad pieśniami, przekład z Biblii Marcina Lutra - Bernard Antochewicz, rysował Eugeniusz Stankiewicz, w: Miesięcznik Odra XII/1969, s. 44-48.

Tłumaczenie

Bernard Antochewicz

Podstawa tłumaczenia

Biblia Marcina Lutra

Fragment przekładu

Pieśń I: Niech usta jego będą na ustach moich, bo miłość jego jest słodsza niż wino.
Twoje maści wonne napełniają powietrze, imię Twoje jest olejkiem najsłodszym, przeto dziewczęta oczy swoje zwracają ku Tobie.
Dłoń w dłoni biegnijmy ramię u ramienia.
Oto król wiódł mnie na komnaty swoje, ale radość Twoja jest radością naszą, wino jest w naszych rękach, ale miłość Twoja sięga nam do ust. Tak że nabożni miłują Ciebie.
Skóra moja jest czarna, ale pełna miłości jak chaty kedarskie, jak dywany królewskie Salomona, o dziewczęta Jeruzalem. Nie gardźcie mną, to w słońcu sczerniało ciało moje. Dzieci matki mojej nienawidziły mnie, kazały pilnować winnic, lecz krzewy mojej winorośli umarły.
Przeto powiedz mi, Ty, którego miłuje dusza moja, po jakiej łące brodzą Twoje stopy, gdzie odpoczywasz w południowym upale, abym błądzić nie musiała szukając Ciebie między stadami Twoich przyjaciół. Szukaj mnie tedy, o najpiękniejsza z dziewcząt, po śladach owiec, gdzie szałasy pasterzy, tam paś koźlęta swoje.
Widzę Cię, o przyjaciółko, jako zaprzęg mój w rydwanie Faraona. Łańcuszkami ozdobiona Twoja piękna twarz, na Twojej szyi są ozdobne sznurki.
Złote łańcuszki ze srebrnym oczkiem wykujemy Tobie.
Wtedy król zbliżył się ku mnie i wonną darnią zapachniała moja skóra.
Ale przyjaciel mój jest wiązką mirtu, która wisi na piersi mojej. Przyjaciel mój jest gronem kwitnących cyprysów w winnicach Engedi. Spójrz, przyjaciółko moja, patrzę w Twoją twarz, jakieś piękna, oczy Twoje są oczami gołębicy.
Pasterzu mój, umiłowałam Ciebie i wszystko, co jest Twoje, a łoże nasze już się zieleni.
Powały naszej chaty są z cedrowych pni a stołami naszej uczty cyprysy.

Więcej o przekładzie

Wstęp do przekładu

4 maja 1522 Marcin Luter, podróżując konno dolinami Lasu Turyńskiego, został „napadnięty” i „porwany”. Na pewien czas słuch o nim zaginął. Książę Fryderyk Mądry, jeden z wielkich panów cesarstwa, był zwolennikiem reform i ideałów religijnych, które głosił sławny eks-dominikanin. Za jego też wiedzą nastąpiło rzekome porwanie. Tymczasem Luter, ukrywając się pod przybranym imieniem, z wielkim zapałem i energią tłumaczył Nowy Testament; przekład ukończył jeszcze w tym samym roku. W dwanaście lat później, współpracując z Filipem Melanchthonem i Aurogallusem, przyswoił Luter Niemcom Stary Testament. Przekład Biblii, który wywołał ostry atak ze strony obozu katolickiego, uświadomił narodowi niemieckiemu, że jest on organizmem jednolitym, a język niemiecki stosowany w przekładzie Biblii stał się jednym z głównych czynników, spajających naród. Biblia Lutra stworzyła bowiem podstawy niemieckiego języka literackiego. W roku 1530 w „Liście o tłumaczeniu” rozprawia się Luter ze swoimi wrogami. Sięga do argumentów lingwistycznych, by wytknąć prostactwo i głupotę przeciwnikom, którzy w ślepym gniewie czepiają się „słówek”, ale posługują się jego tekstem Biblii jako własną bronią: „Kto chce tłumaczyć, musi posiadać wielki zapas słów, aby mieć możność wyboru, gdyż jedno słowo nie przystaje do każdej rzeczy”. I dalej: „Nad Księgami Hioba pracowaliśmy wspólnie, Filip Melanchthon, Aurogallus i ja, i to ciągu czterech dni przełożyliśmy zaledwie trzy wiersze. Tak, mój Drogi, odkąd dzieło jest gotowe w języku niemieckim, każdy może je czytać i sądzić. I przebiegając oczami trzecią i czwartą kartkę nie odczuwa żadnego potknięcia, nie dostrzega jednak, że tam, gdzie kroczy teraz jak po heblowanej desce, były pnie i wykroty, nie wie, ile wylaliśmy potu, że trawił nas niepokój, nim usunęliśmy owe przeszkody, aby dzieło było dostępne”. Niezwykle cenna jest uwaga Marcina Lutra o zasadniczej funkcji języka ojczystego jako powszechnego narzędzia porozumienia. Ten punkt widzenia zadecydował, że Biblia nie była przekładem suchym, akademickim, ale stała się dziełem powszechnie czytanym i zrozumiałym, ponieważ „tłumacząc nie trzeba pytać liter języka łacińskiego, jak należy mówić po niemiecku, jak to czynią tamte osły (Luter mówi tu o swoich przeciwnikach w obozie papistów), pytać należy matkę, dzieci na ulicy, prostego człowieka, który stoi na targu — patrzeć, jak ruszają gębą, i słuchać, jak mówią — potem tłumaczyć. Wtedy tamci poznają swoją mowę i zrozumieją, że mówi się z nimi po niemiecku”. Marcin Luter był człowiekiem gruntownie wykształconym — znał łacinę, grekę i język hebrajski. Jego tłumaczenie Biblii jest jednym z najdoskonalszych i to skłoniło mnie do przekładu „Pieśni nad pieśniami” z „drugiej ręki”. Czyniłem to z podziwem dla kunsztu mistrza z Wittenbergi. Bernard Antochewicz

Kalendarium przekładu

1969Salomona Pieśń nad pieśniami, przekład z Biblii Marcina Lutra - Bernard Antochewicz, rysował Eugeniusz Stankiewicz, w: Miesięcznik Odra XII/1969, s. 44-48.
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: