Maria Kossowska - Współczesne polskie przekłady Pisma Świętego Nowego Testamentu (Uwagi o strukturze językowej)

WSTĘP

Po obydwu wojnach światowych objawia się wyraźnie w Polsce wzrost zainteresowań religijnych, zainteresowań tematyką biblijną.

Po pierwszej wojnie wyraziło się to we wzmożonym ruchu wydawniczym z tego zakresu. Powstał w tym czasie nowy, współczesny przekład Ewangelii i Dziejów Apostolskich ks. Wł. Szczepańskiego, który ukazał się w kilku wydaniach. Wznowiono Nowy Testament ks. Jakuba Wujka w opracowaniu ks. A. Szlagowskiego. Ruch ten jednak był ruchem krótkofalowym pod względem zasięgu wszerz i w głąb.

Po drugiej wojnie światowej wzmogły się znowu zainteresowania religijne; spotkały się tym razem prawdopodobnie z pomyślniejszymi warunkami rozwoju, bo zasięg ich stał się i głębszy, i szerszy. Ten wzrost wyraźnie zaznaczył się na zewnątrz.

W ciągu dziesięciolecia (1947-1957) otrzymaliśmy parę nowych przekładów Ewangelii, bo przede wszystkim tej księgi poszukuje człowiek drugiej połowy XX wieku. Nad zaspokojeniem tego rodzaju potrzeb pracują: ks. prof. Eug. Dąbrowski – przekłada z Wulgaty cały Nowy Testament, który już doczekał się ośmiu wydań[1] w ogólnym nakładzie miliona egzemplarzy. Ks. prof. Feliks Gryglewicz tłumaczy z języka greckiego Ewangelie i Dzieje Apostolskie. I ten przekład ukazał się także w dwu wydaniach. Ks. prof. S. Kowalski przetłumaczył też z języka greckiego cały Nowy Testament. Nakład 20 000 egzemplarzy. Ostatnio ukazała się drukiem „Dobra Nowina według Mateusza i Marka” w przekładzie z języka greckiego Wł. Witwickiego – w nakładzie 5 000 egzemplarzy.

A więc dorobek już niemały. I na uroczystość Tysiąclecia, do którego cała Polska przygotowuje w każdej dziedzinie życia jakiś czyn w darze Ojczyźnie, naród nie stanie z próżnymi rękami i w tej dziedzinie swego kulturalnego rozwoju.

A jest to dziedzina życia bardzo ważna. Z przyjęciem chrześcijaństwa ściśle zespala się okres naszego historycznego tysiącletniego istnienia.

Dorobek w zakresie przekładów Nowego Testamentu, jaki posiadamy w ostatnim dziesięcioleciu, jest zewnętrznym wyrazem naszego utwierdzania się w chrześcijaństwie. To jest nasza historyczno-narodowa legitymacja, wyrażająca się ostatnio w bardzo wysokiej cyfrze egzemplarzy Nowego Testamentu będącej w obiegu społecznym. Wartość tej legitymacji wypracowanej w trudzie tysiąclecia cenimy sobie. Już dziś mamy z czym stanąć w obliczu nadchodzącej uroczystej rocznicy; tysiącletni trud narodu dojrzał i wyraził się poprzez dzieło jednostki.

Na uroczystość Tysiąclecia mamy już dziś milion i kilkadziesiąt tysięcy nowych, powojennych egzemplarzy tekstu Ewangelii rozsianych w narodzie. Jest to wkład w kulturę religijną i narodową olbrzymi (bo te sprawy są w naszej kulturze od wieków zespolone).

Czy wolno nam tylko chwalić się owym wkładem i przyjmować go biernie? Czy to, że aż tyle posiadamy, zwalnia nas z trudu pracy? Wydaje mi się, że nadeszła już pora poznania posiadanego dorobku, by wreszcie uwolnić się od opinii tak często towarzyszącej nam w życiu: „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”.

Chciałabym, żeby tu zebrane moje uwagi o strukturze językowej współczesnych przekładów Nowego Testamentu stały się zachętą do poznawania tego, co posiadamy w tej dziedzinie. One sanie niewiele tu wniosą. Tytuł pracy ułożył się nieco „na wyrost”, ratuje go trochę podtytuł, chociaż i on też obiecuje za wiele.

Dlatego też chciałabym wyjaśnić, czym ta praca jest, ażeby biorący ją do ręki nie narażał się na zawód. – Jest ona wyrazem reakcji na bodziec: „milionowy egzemplarz”. Jest także wyrazem reakcji na ogólnie krążącą opinię o przekładzie Nowego Testamentu, o tym milionowym egzemplarzu. Na ogół słyszy się, że z przekładu tego wieje duch Wujkowej epoki, że to przemawia sam Wujek, ale jakiś zrozumiały, unowocześniony.

Zdecydowałam się obejrzeć rzecz z bliska, no... i posiedziałam nad nią sporo miesięcy. A można by posiedzieć wiele, wiele lat i nie znudzić się. Dlatego dodaję: tytuł „na wyrost”. Może go ktoś wypełni odpowiednią zawartością. – O sobie powiem, co chciałam zrobić i jak się do tego zabrałam.

Chciałam sobie odpowiedzieć na dwa pytania: 1. Jakie wartości reprezentuje przekład, który w tak krótkim czasie wchodzi w życie narodu aż w milionie egzemplarzy? 2. Czy i na jakich obiektywnych danych można utwierdzić przekonanie, że z tego przekładu przemawia ks. Wujek językiem unowocześnionym? (Mówiąc o Wujku nie traktuję go osobowo, myślę o nim jako o najlepszym wyrazie polskiej tradycji przekładowej tekstu biblijnego i tak to w pracy rozumiem).

Odpowiedź na jedno i drugie pytanie wymagała nie tylko zaznajomienia się z przekładem ks. E. Dąbrowskiego, ale i z innymi przekładami, ponieważ wartości stają się wyrazistsze przez porównanie. Ponieważ jest to przekład o opinii przekładu tradycyjnego, a równocześnie przekład unowocześniony, starałam się odpowiednio zgromadzić materiał porównawczy.

Służyły mi w tym celu następujące przekłady:

  1. Biblia łacińsko-polska, czyli Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu: Podług tekstu łacińskiego Wulgaty i przekładu polskiego X. Jakuba Wujka (...) Wydanie X. S. Kozłowskiego, Wilno 1864.
  2. Tekst ten służył mi za podstawę porównawczą. Wybrałam go spośród innych dlatego, że jest tylko przedrukiem, opatrzonym wyraźnym zakazem czynienia zmian w tekście zarówno Wulgaty, jak i w tekście Wujkowym. W pracy mówię o tym obszerniej.

  3. Ks. dr Antoni Szlagowski: Nowy Testament Jezusa Chrystusa w przekładzie ks. Jakuba Wujka T. J., Warszawa 1900.
  4. Ponieważ przekład ten w opinii fachowców uchodzi za pierwszy przekład modernizujący Wujka, uważałam za rzecz konieczną wyzyskać go dla swoich celów.

  5. X. prof. W. Szczepański i X. prof. W. Prokulski: Nowy Testament; tom pierwszy zawiera Cztery Ewangelie oraz Dzieje Apostolskie, Biblia Poznańska, tom piąty, 1926-1932.
  6. Przekład ten miał przed wojną bardzo dobrą opinię; uważałam za rzecz potrzebną zaznajomić się z nim.

  7. Ks. Władysław Szczepański T. J.: Ewangelie i Dzieje Apostolskie, Kraków 1917.
  8. Praca ta, widomy znak wyłomu w tradycji przekładowej, wywołała w swoim czasie wielkie poruszenie opinii społecznej. Nie można było jej nie uwzględnić.

  9. Ks. Feliks Gryglewicz: Ewangelie i Dzieje Apostolskie, Katowice 1947.
  10. Uwzględniony jako przekład odrębny w strukturze językowej.

  11. Ks. prof. dr Seweryn Kowalski: Pismo Święte Nowego Testamentu, Warszawa 1957.
  12. Uwzględniony w pracy także jako przekład odrębny w wyrazie językowym.

  13. Ks. Eugeniusz Dąbrowski: Pismo Święte Nowego Testamentu, Poznań 1947.
  14. Ks. Eugeniusz Dąbrowski: Pismo Święte Nowego Testamentu. Wydanie drugie. Warszawa 1949.
  15. Ks. Eugeniusz Dąbrowski: Pismo Święte Nowego Testamentu. Wydanie szóste. Warszawa 1954.
  16. Ks. Eugeniusz Dąbrowski: Pismo Święte Nowego Testamentu. Wydanie siódme. Poznań 1958.
  17. Ks. Eugeniusz Dąbrowski, Pismo Święte Nowego Testamentu, Wydanie ósme. Poznań 1959.
  18. Korzystałam z kilku wydań w celu ustalenia wzajemnego stosunku redakcji tekstów poszczególnych wydań.

  19. Władysław Witwicki: Dobra Nowina według Mateusza i Marka. Warszawa 1958.
  20. Praca ta ukazała się, kiedy moje uwagi były już gotowe. Mogłam ją uwzględnić tylko bardzo okolicznościowo, a sądzę, że dobrze byłoby zatrzymać się nad nią trochę dłużej.

Zebrany materiał porównawczy opracowałam jako uwagi o językowej strukturze przekładów współczesnych Nowego Testamentu. Tu muszę nadmienić, że uwagi te są bardzo szkicowe, wstępne, że każdy z poruszanych w nich tematów może się stać przedmiotem obszernych i gruntownych rozważań, że wiele tematów tu nawet nie zasygnalizowałam, a z pewnością bardzo wielu nawet nie dostrzegłam.

Uwagi moje, chociaż mówią o strukturze językowej przekładów, nie mają ujęcia ściśle naukowego. Zrobiłam to celowo: każdego z nas interesuje wyraz językowy przekładu Nowego Testamentu, bo dzieło przecież przemawia do nas przy pomocy tego wyrazu. Wyrazy poszczególnych przekładów różnią się między sobą, bo różnie są zrobione. Chcielibyśmy poznać różnice pracy. A wiadomo dobrze, że prace ściśle językoznawcze są dla niewtajemniczonych trudne w czytaniu i mało zrozumiałe.

Chciałabym, aby moje uwagi rozumiał każdy, kto je weźmie do ręki, i aby nabrał chęci do ich korygowania, uzupełniania, do podejmowania wspaniałych, szczegółowych tematów, związanych z językowym wyrazem przekładów, tematów czekających na opracowanie.

Może to są ambicje zbyt wygórowane, ale to są zwykłe ambicje starego nauczyciela, który pragnie, żeby inni robili lepiej to, co robił on sam. To przecież konieczny warunek wszelkiego postępu.

Starałam się też dać swoim uwagom wyraz jak najbardziej zrozumiały dla każdego inteligenta, mającego zwyczaj brać do ręki podobne książki. W tym celu unikałam, o ile tylko mogłam, językoznawczej terminologii naukowej, starając się, gdzie można, wyjaśniać rzecz przez jej opisanie. Starałam się przez cały czas mówić jak najbardziej po prostu i uwagi moje ilustrować przykładami. Równocześnie chciałam zaznajomić Czytelnika z własnym warsztatem pracy, by ukazać, jak zabrałam się do ustalenia pewnych wartości wyrazu przekładów. Robiłam, co mogłam, żeby czytający nie znudził się bardzo. – Jak to wyszło, nie wiem.

Praca oparta jest wyłącznie na tekstach i ma charakter opisowo-porównawczy.




Przypisy
1. ⇧ Nadto jedno wydanie zagraniczne we Frankfurcie nad Menem (rok 1948) oraz trzynaście wydań „Ewangelii i Dziejów Apostolskich” w latach 1947-1960.



Artykuł pochodzi z "Podręcznej Encyklopedii Biblijnej", t. 2, M - Z / pod red. E. Dąbrowskiego. Poznań : Księgarnia św. Wojciecha, [1960], s. 741-825.
Publikacja za zgodą Wydawnictwa św. Wojciech [zgoda z dnia 10 kwietnia 2015 r.]
 

Zostaw komentarz

Komentarz: 


Podpis:     
Przepisz kod: 
 


Nadesłane komentarze

  • ~Michał Rajewski6 mies. temu [10 grudnia, g.18:17]
  • Za dużo tu rozważań o znaczeniu wyrazów zaś wogole nie ma mowy o krytyce tekstu! [Odpowiedz]